Home / Gospodarka / Energetyka / Rumuński państwowy koncern energetyczny Hidroelectrica w tarapatach

Rumuński państwowy koncern energetyczny Hidroelectrica w tarapatach

Po tym, jak miesiąc temu główny dostawca energii elektrycznej na rynek rumuński, państwowy koncern Hidroelectrica, ogłosił niewypłacalność, poddano szczegółowej analizie wszystkie kontrakty przedsiębiorstwa. Okazało się, że koncern miał podpisanych około dziesięciu niekorzystnych dla swoich interesów umów z firmami należącymi do tzw. „sprytnych chłopaków” („băieţii deştepţi” – tak rumuńska prasa nazywa milionerów, potężnych inwestorów, którzy zbili fortunę stosując moralnie wątpliwe metody). Za wyjątkiem dwóch beneficjentów kontraktów, cała reszta kupowała energię od państwowego koncernu za cenę niższą nawet o 70%, niż ta rynkowa. Rumuński Minister Gospodarki Daniel Chitoiu ogłosił w piątek, że Hidroelectrica straciła w ten sposób 4,5 mld RON (ok. 4 mld PLN).

Do tej pory poszkodowany koncern wypowiedział umowę trzem firmom: Euro P.E.C z miasta Gałacz we wschodniej Rumunii, EFT AG i EFT România. Dzisiaj mają zostać ogłoszone oficjalne rezultaty negocjacji w celu przedłużenia kontraktów z dwoma największymi beneficjentami taniej energii: Energy Holding oraz Alpiq. Aby wyobrazić sobie skalę problemu dodajmy, że  firma Alpiq kupowała 2,9 TWh rocznie, płacąc 130 RON  za jedną MWh, czyli tylko o 5 RON (ok. 4,6 PLN) więcej, niż wynosi koszt jej produkcji przez Hidroelektrikę.

 – Jeśli firmy, z którymi prowadzimy jeszcze negocjacje nie przystaną na nasze warunki (krótsze kontrakty, mniejsza ilość sprzedawanej energii i wyższe ceny), umowy z nimi zostaną rozwiązane, zadeklarował Remus Borza, zarządca prawny Hidroelectriki.

Rumuński Minister Gospodarki przewiduje wyjście ze stanu niewypłacalności koncernu Hidroelectrica na początek czwartego trymestru bieżącego roku.

Źródła: ziare.com, zf.ro, adevarul.ro, economica.rtv.net

About Olga Bartosiewicz

Doktorantka na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, zajmuje się XX-wieczną literaturą rumuńską i francuską.
KOMENTARZE