Home / Bałkany / Czarnogóra / Czarnogóra: Tosyali holding stawia ultimatum: albo strajki, albo inwestycje

Czarnogóra: Tosyali holding stawia ultimatum: albo strajki, albo inwestycje

Strajki zapowiedziane przez pracowników huty w Nikšiciu mogą negatywnie wpłynąć na dalszy rozwój zakładu i współpracę z tureckimi inwestorami. Zarząd spółki grozi zatrzymaniem procesu rewitalizacji przedsiębiorstwa, a żądań związków zawodowych nie zamierza spełniać.

Komitet wykonawczy tureckiej grupy kapitałowej Tosyali holding, w skład której wchodzi Tosçelik podkreśla, że huta nie jest tym czym była przed przejęciem przez tureckich inwestorów, ale zupełnie nową prywatną firmą, pracownicy jednak w dalszym ciągu tkwią w błędnym przekonaniu, że posiadaczem pakietu większościowego jest skarb państwa. Obecne zakłady produkcyjne Tosçelik Nikšić, to już nie Željezara Nikšić, a robotnicy nie zostali przejęci wraz z całym majątkiem, ale zatrudnieni przez nowego właściciela na nowych warunkach na które początkowo przystali.

Turcy z niezadowoleniem przyjęli zapowiedź strajków. W kwietniu kupili hutę, której źródłem kłopotów, oprócz zadłużenia, jest także wyeksploatowany, przestarzały sprzęt oraz niska wydajność produkcji przy wysokich kosztach. Uratować hutę może gruntowna modernizacja, wymiana przestarzałych technologii i zmiana organizacji pracy, do czego dąży obecny właściciel. Akcjonariusze zapowiadają wyższe płace, ale dopiero po wdrożeniu działań dotyczących udoskonalenia procesu produkcji i zwiększeniu rentowności przedsiębiorstwa. Huta nie zacznie na siebie zarabiać dopóki nie zostaną wprowadzone podstawowe inwestycje, co może potrwać nawet do kilku lat. Całą sytuację dodatkowo komplikuję spadek popytu na stal i kryzys finansowy. Strajk zatrudnionych w hucie jest dla członków zarządu działaniem niezrozumiałym i może poskutkować zaniechaniem inwestycji.

Robotnicy huty w Nikšiciu walczą o podwyżki dla wszystkich pracowników, domagają się też zwiększenia liczby pracowników, co pozwoliłoby na zachowanie 40-godzinnej normy czasu pracy. Obecne wynagrodzenie jest o połowę niższe od tego jakie robotnicy otrzymywali przed wkroczeniem tureckiego inwestora, średnio wynosi 250 EUR. O cierpliwość i zaprzestanie strajku apelował m.in. były minister gospodarki Branko Vujovic, zapewniając przy tym, że Željezara zdobyła właściwego inwestora i istnieją realne szansę na przywrócenie dawnej świetności zakładu.

Strajk, który rozpoczął się dziś rano, został przełożony na 6 września. Wszystko za sprawą ministerstwa pracy i polityki społecznej, które ustaliło, że zmiana nazwy zakładowej organizacji związkowej nie była uzasadniona i wydało decyzję o unieważnieniu legitymizacji związku, a niezalegalizowane związki zawodowe nie mają prawa do strajku.

 

Źródło: me.seebiz.eu, pobjeda.me, portalanalitika.me, vijesti.me

 

 

About Ida Szmacinska

KOMENTARZE